156468
Książka
W koszyku
Dawaj czasy! czyli Wyzwolenie po sowiecku / Stanisław M. Jankowski. - Poznań : Dom Wydawniczy Rebis, 2017. - 384 s., [16] s. tabl. : il. (w tym kolor.) ; 24 cm.
(Historia / Rebis)
Spod pióra autora tego zbioru reportaży historycznych wyszło 20. książek poświęconych Armii Krajowej i zbrodni katyńskiej. Jankowski jest także autorem słuchowisk radiowych, scenariuszy filmów dokumentalnych i wielu wystaw historyczno-dokumentalnych m.in. w USA, Londynie, Paryżu, Lwowie. Przez kilkadziesiąt lat obraz tzw. sowieckiego wyzwolenia Polski był w literaturze historycznej PRL-u zakłamany, choć „dawaj czasy, wiełosipied” słyszało się od wyzwolicieli częściej niż „zdrastwujtie”. Autor dowodzi, że na podstawie licznych wspomnień i dokumentów, zarówno akowskich, jak i nowych władz z moskiewskiego nadania, można zrekonstruować prawdę o tamtym czasie. Na wyzwolenie po sowiecku patrzy oczami świadków tamtych wydarzeń, przywołuje w swoich tekstach dramaty konkretnych, znanych z imienia i nazwiska ofiar. Jankowski ukazuje zarówno represje i zabójstwa żołnierzy AK, którzy wspólnie w czerwonoarmistami walczyli wcześniej o wyzwoleniu spod okupacji niemieckiej Wołynia, Wilna, Lwowa, Lublina i wielu innych mniejszych miast, jak i szerokie spektrum pacyfikacji, zbrodni i grabieży zarządzonych odgórnie i tych „dzikich” aż po koniec roku 1946.
Sowieci dopuszczali się także mordów na urzędnikach nowych władz, atakowali posterunki MO. Prawdziwą plagą były napady na pociągi i masowe gwałty, dokonane na kilkudziesięciu tysiącach kobiet, bywało, że i na kilkuletnich dziewczynkach, były i akty nekrofilii. Dochodziło też do strzelanin z żołnierzami KBW i WP oraz do prawdziwych bitew z żołnierzami wyklętymi. Niejednego czytelnika pewnie zaskoczą teksty o obozach koncentracyjnych w Majdanku i Auschwitz, które po opuszczeniu ich przez niemieckich strażników, zaczęły ponownie funkcjonować, tym razem pilnowane przez sołdatów. W Majdanku poza jeńcami niemieckimi uwięziono prawie 3 tysiące żołnierzy i oficerów AK, skąd wywożono ich do obozów w głębi Rosji. Z kolei Oświęcim stał się obozem etapowym głównie dla Ślązaków (w sumie wywieziono ich do niewolniczej pracy w ZSRS ok. 90 tys.), choć więziono tu i Polaków z innych regionów. Wstrząsające są relacje o masowych, okrutnych zbrodniach popełnionych przez czerwonoarmistów w trakcie pacyfikacji Górnego Śląska – w Przyszowicach (w granicach II RP) zamordowano kilkadziesiąt osób, także byłych powstańców śląskich.
Z kolei pacyfikacja Miechowic pochłonęła 290 ofiar, wśród nich także byłych więźniów Auschwitz – zbiegów z marszu śmierci. W powiecie gliwickim doliczono się 800 zabitych.Ustalenie łącznej liczby ofiar Armii Czerwonej nie jest już pewnie dziś możliwe. Ale o skali tych zbrodni świadczy choćby podana przez Franciszka Jóźwiaka (komendanta głównego MO) podczas obrad plenum KC PPR 20-21 maja 1945 liczba 2000 zbitych i zaginionych tylko podczas dwóch miesięcy. Władze z nadania Moskwy zdawały sobie sprawę, że zbrodnie i grabieże czerwonoarmistów je kompromitują, stąd też w celach propagandowych przypisywano je nierzadko niepodległościowemu podziemiu lub Niemcom, choć społeczeństwo wiedziało swoje. 34 teksty reportaży czyta się znakomicie, autor z niemałą ekspresją, ale i szacunkiem dla faktów oddaje prawdziwe nastroje ludności wobec nowego okupanta, są tu też sytuacje groteskowe, nasycone humorem raczej wisielczym. Pozycja szyta, w twardej oprawie, zawiera zdjęcia, bibliografię i indeks.
Status dostępności:
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(438).083 (1 egz.)
Strefa uwag:
Uwaga dotycząca bibliografii
Bibliogr. s. 367-376. Indeks.
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej