156468
Brak okładki
Książka
W koszyku
Prezentujemy jeszcze jedną wstrząsającą, chociaż nie epatujacą szczególnie drastycznymi opisami, oskarżycielską relację młodej Afganki opowiadajacej o życiu kobiet w jej ojczyźnie. Dwudziestoczteroletnia obecnie Zoja przedstawia je jednak w znacznie szerszej i dłuższej perspektywie niż np. o dwa lata młodsza Latifa ("Ukradziona twarz - mieć dwadzieścia lat w Kabulu" p 4/02). Jej opowieść o walce kobiet nawet nie o równe prawa, ale o trochę godniejsze życie sięga do okresu okupacji wojsk radzieckich, a bohaterka przypomina, że i wówczas miały małe szanse powodzenia - działalność założonego na początku lat 70. RAWA (Rewolucyjnego Stowarzyszenia Kobiet Afganistanu) niemal od początku była nielegalna, a jego założycielka niebawem została zamordowana. Zarówno w czasie okupacji, jak i pod rządami mudźahedinów działające w nim światlejsze kobiety broniące tych słabszych były ścigane i skazywane na więzienie. Ale dopiero władza talibów i prawo szarijatu uczyniły z życia Afgańczyków (obu płci) piekło. Autorka, jedyna córka wyemancypowanych i nieżle wykształconych rodziców zamordowanych przez talibów, bardzo wcześnie zetknęła się z działalnością RAWA, a od 15 roku życia aktywnie w niej uczestniczy - jej relacja to nie tylko jeszcze jedna opowieść o bezbronności wobec brutalnej przemocy, ubezwłasnowolnienia i uprzedmiotowienia kobiet, o psychicznym zniewoleniu mężczyzn i dramacie uchodźców, ale też w pełni świadomy, dokumentujący dotychczasowe osiąnięcia, apel o pomoc dla Stowarzyszenia w jego walce o godność człowieka. Jest w nim trochę organizacyjnego patosu, trochę gorzkiego dowcipu i bardzo dużo osobistego bólu. Lektura wstrząsająca w każdym calu dla czytelników spoza kręgu kultury islamu.
Strefa uwag:
Tyt. oryg.: Zoya's story
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej