á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
ZBIERACZE BORÓWEK i ich dusze, które wniknęły w moją. Zaczęłam czytać niepozornie, przykucnęłam jakoś, że na chwilę tylko, że na dwadzieścia minut, że tylko zacznę, że zobaczę, że ... i nic z tego że na chwilkę nie wyszło. Zostałam w tej książce cała i do dziś chyba jestem, (...) mimo, że lektura dawno odłożona.
i chyba to jest piękno, jakiego zawsze szukam w książkach. tej tajemnicy wymieszanej z ciekawością i z tym eterycznym zmysłem strachu jakiegoś. bo co jeśli...? co się stanie i dlaczego...?
i jak to życie pokrętne jest.
i nurzam się w historii rodziny, która zmaga się z tragedią - ze zniknięciem Ruthie. została sama na wzgórzu. tam ją zostawia Joe, który z tym jej zostawieniem do śmierci nie znajdzie w sobie ukojenia. koszmar czynu i samoobwinianie będą mu ściskać gardło do chwili śmierci. wiele kroków postawi z złym kierunku, zbyt wiele słów powie, których nie powinien, zbyt wiele przemilczy, zbyt wiele przełknie, zrobi i zniszczy... i upadnie w samotności i chorobie, by pewnego dnia dowiedzieć się o życiu bez niego.
i jest Norma, która Normą nie czuje się w ogóle. są sny i wiele niewiadomych i rodzice, którzy milczą lub mówią to, co chcą by wiedziała. a prawda? gdzie jest prawda? czy życie ma być ślizganiem się po przeczuciach, domysłach i jakiś wewnętrznych poszukiwaniach siebie gdzie indziej?
i nadchodzi moment, gdy choroba się panoszy, gdy zjawiają się ludzie - ci potrzebni i wyczekiwani, nadchodzi chwila ukojenia. dla wszystkich.
i puszcza węzeł na szyi, łapiesz oddech i wiesz, że życie - jakby nie było - jest bardzo dobre.
ZBIERACZE BORÓWEK czyta się z emocjami. czytasz i chłoniesz każdą z postaci. wiesz, co znaczy samotność pośród ludzi i łzy wypłakane w ciemnym pokoju. wiesz, jak ściska tata i jak głaszcze mama. wiesz, czym jest rodzina, bliskość i kochające oczy, które patrzą na ciebie. wiesz, czym jest dom i bycie w nim. tak wiele? oj, wiele, a niewiele.
wspaniała powieść, która wrasta w duszę czytającego i tam zostaje.
agaKUSIczyta
Następnie poznajemy niejaką Normę. Dziewczynę, która dorasta na przedmieściach i jest córką zamożnego małżeństwa. Wychowywana jest w dostatku i miłości, choć jej matka zdaje się być osobą nieco zgorzkniałą i nieufną. Normie niby niczego nie brakuje, ale nie doznaje też uczucia prawdziwego szczęścia. Z biegiem uciekającego czasu w jej głowie rodzi się mnóstwo pytań, dotyczących jej wyglądu, w sposób znaczny odbiegającego od wyglądu jej rodziców. Ciągle otrzymuje niezadowalające ją odpowiedzi na bardzo istotne wówczas dla niej pytania. Czuje, że są rzeczy, o których bliscy jej nie mówią. Zaczyna dostrzegać pewne nieścisłości w ich wypowiedziach, które zmuszają ją do podjęcia konkretnych działań w dotarciu do prawdy o swym pochodzeniu… Historia bohaterów „Zbieraczy borówek” jest przedstawiona z perspektywy dwóch rodzin dotkniętych wspólną krzywdą. To opowieść o mało doskonałych kłamstwach, najdotkliwszym bólu, najmroczniejszym sekrecie, ale też niesamowitej sile miłości i przeznaczeniu. To pięknie opowiedziana debiutancka proza. Polecam gorąco.
Dwie historie: Joego i Ruthie, rodzeństwa pochodzącego z indiańskiej rodziny mieszkającej w latach 60-tych w Nowej Szkocji rozchodzą się pewnego dnia w którym małoletnia Ruthie znika bez śladu na plantacji borówek. (...) Joe będzie do końca życia obwiniał samego siebie, że to przez niego zniknęła jego siostra. Ruthie po porwaniu zyska nową tożsamość i szybko zapomni o swoich indiańskich korzeniach.
Dwie opowieści o losach i charakterach bohaterów, ciężarach podjętych przez nich decyzji, o popełnionych grzechach i próbie ich odkupienia. Czyta się to wszystko na jednym prawie wydechu z podskórnym mrowieniem, a może i nawet łezką wzruszenia.
Z czystym sumieniem własnym gorąco polecam.